Katy
Odjechałyśmy od domu
Justina i pojechałyśmy po mój samochód. Do mojego domu wróciłyśmy
już na dwa auta. Jechałam wtedy za Megan i myślałam o tym
wszystkim. Nie mogłam się w ogóle skoncentrować na drodze. Tak
bardzo bałam się tego, co jeszcze może się wydarzyć.
Zaparkowałam obok pojazdu Megan i ruszyłam za nią w kierunku
wejścia.
Teraz leżałyśmy już
razem na moim łóżku. Megan cały czas patrzyła na mnie w taki
troskliwy i ciepły sposób. Cieszyłam się, że ją mam, ale z
drugiej strony chciałam być sama. Postanowiłam, że nie będę już
nic mówić o tym, co się stało. Chciałam zapomnieć, że Justin
oszukał mnie w ten sposób. Nigdy nikt nie postawił mnie w takiej
sytuacji. To była tak naprawdę jedna noc, ale wyobraźcie sobie, co
czułam, kiedy zaufałam Justinowi. Byłam wtedy narażona na
niebezpieczeństwo. Do cholery, oni mieli przecież broń.
Skrzywdzili tą dziewczyne, a mi mogli zrobić w tamtym momencie to
samo. Właśnie dlatego poszłam z Justinem.
Żałuje tego i czuje, że
jestem strasznie beznadziejna. Jak magłam być tak naiwna, żeby
wsiąść w ogóle do samochodu osoby, którą widziałam z bronią.
To on wtedy kłócił się z tą dziewczyną.
Zachowywał się
agresywnie w stosunku do niej, a ja tak po prostu powiedziałam u
niego 'połóż się dzisiaj ze mną'. Kto jest największą idiotką
na świecie? Oczywiście, że ja.
Megan przeglądała
instagrama na swoim telefonie. Nawet nie miałam ochoty na to, a
robiłam to co wieczór. Leżałam i patrzyłam w sufit tak bez
żadnego celu. Czułam nieprzyjemny ucisk w brzuchu. Starałam się
tak bardzo o tym nie myśleć, ale wydaje mi się, że to mało
możliwe. Co jakiś czas czułam badawcze spojrzenie przyjaciółki
na mnie. Wiedziałam o tym, że się martwiła i chciała dla mnie
jak najlepiej, ale nie chciałam, żeby wiedziała, co dzieje się
teraz w mojej głowie. Ona nie rozumie tego, co ja teraz przechodzę.
Mogła sobie tylko wyobrazić w jaki sposób mnie potraktowali i jak
bardzo znienawidziałam siebie. Czułam się dosłownie jak gówno.
Nie chciałam już naprawdę o tym myśleć. Sięgnęłam po swojego
iphona i postanowiłam zrobić to samo, co moja przyjaciółka.
Polubiłam kilka zdjeć na instagramie moich znajomych i zerknęłam
na zegarek. Była dopiero dwudziesta czternaście. Nie wiem nawet, co
my chciałyśmy robić.
-Megan, jest dopiero po
ósmej, co robimy?- spytałam.
Przyjaciółka podniosła
głowę i spojrzała na mnie z tym swoim łobuzerskim uśmiechem.
-Nie wiem, a na co masz
ochotę?- spytała zadziornie.
-Nie mam pojęcia o czym
ty teraz myślisz, ale trochę mnie przerażasz.-parsknęłam
śmiechem.
-Katy, jesteśmy same w
domu i w ogóle mamy sobote, halo, gdzie twoja dusza
imprezowiczki.-wykrzyczała z takim entyzjazmem.
-Chyba zniknęła na
ostatniej domówce.- powiedziałam smutno i spuściłam głowę, bo
czułam już łzy zbierające się w moim oczach.
-Posłuchaj, wiem, że
jest źle i wiem, że tak łatwo o tym nie zapomnisz, ale myślenie o
tym nic Ci nie da.- odparła i położyła dłoń na mojej.
-Skąd wiesz, że o tym
myślę?- odgarnęłam swoje włosy na prawy bok i spojrzałam na
nią.
-Katy, znamy się już
tyle lat, chyba dobrze wiesz, że często wiem o czym myślisz.-
odpowiedziała i oparła swoją ogłowę o moję ramię.
-Nawet nie wiesz jak jest
mi źle..-smutno powiedziałam i spuściłam jeszcze niżej głowę.
Czułam, że łzy uwolniły się i gwałtownie spłyneły po moich
policzkach.
-Nie bądź taka smutna,
nie możesz płakać przez tego dupka, wiem, że Cię skrzywdził,
ale chcę Ci pomóc zapomnieć, rozumiesz?- wtuliła swoje drobne
ciało we mnie.
-Mam go w dupie, one mnie
nie skrzywdził. Czuje się źle przez to, że oni mnie uderzyli.-
chrząknęłam niepewnie, sama nie wiedziałam czy oszukuję ją czy
samą siebie.
-Nie mów tego, wiesz, że
tak nie jest. Widzę, że bardziej zraniło Cię to, że Justin
potraktował Cię gorzej niż Matt.-smutno odpowiedziała i wierzchem
dłoni wytarła moje słone łzy.
-Ja nie mogę uwierzyć,
że mu tak zaufałam, czuje się strasznie.
-Wiem, że czujesz się
źle, ale w tamtym momencie on był twoją jedyną deską ratunku.
Wypuścili Cię i to najważniejsze. Jesteś bezpieczna teraz,
pamiętaj, że jestem przy Tobie.- powiedziała i po jej policzku
spłynęła pojedyncza łza.
-Dziękuje.-
odpowiedziałam i mocno się do niej przytuliłam. Teraz już dwie
pociągałyśmy nosem. Czułam jej łzy na swojej szyi.
-Okej.-szepnęłam po
chwili.
-Co okej?- spytała
zdezorientowana.
-Pozwalam Ci mnie gdzieś
zabrać.- powiedziałam z deliaktnym uśmiechem. Moja przyjaciółka
tylko na to podskoczyła i pisnęła jak mała dziewczynka.
-Dobra, to teraz chodź
się poprawimy i jedziemy.- wstała z łóżka i pociągnęła mnie
za sobą podekscytowana. Ja się tylko zaśmiałam i ruszyłam za
przyjaciółką.
Poprawiłyśmy makijaż i
włosy, na sam koniec użyłyśmy błyszczyku.
Wzięłam torebkę z
kluczami i pieniędzmi, a dziewczyna stała oparta o drzwi wyjściowe.
Uśmiechała się do mnie w ten już znany dla mnie sposób.
-No co?- zaśmiałam się
głośno.
-Nie nic, jedziemy moim
autem?- odwzajemniła gest.
-Ty mnie gdzieś
zabierasz, więc tak.- odparłam i wsunęłam na stopy conversy.
Szłyśmy już w kierunku
auta, ulica była pełna ludzi i samochodów. To był nawet ciepły wieczór.
Wsiadłyśmy i ruszyłyśmy
w kierunku centrum. Atlanta to miejsce, w którym cały czas się coś
dzieje. Budynki były oświetlone przez różne światła. Fontanny i
pełne ulice ludzi to wizytówka tego miejsca. Tutaj się wychowałam,
jestem przyzwyczajona do tego ciągłego ruchu. Oparłam głowę o
szybę i tylko się uśmiechnęłam, bo Megan dała głośniej radio.
Leciała nasza ulubiona piosenka, Rihanna- No Love Allowed.
Zaczęłyśmy się śmiać jak głupie i śpiewać. Poprawiło mi to
bardzo humor. Megan trzymała kierownice i udawała, że jest w
jakimś teledysku. Zawsze potrafiła mnie pocieszyć i wyciągnąć z
największego dołka. Śmiałam się dalej i w końcu otworzyłam
okno krzycząc do przypadkowych ludzi. Zatrzymywali się i machali w
naszą stronę. Za to właśnie kochałam Atlantę. Megan dodała
trochę gazu i dalej śpiewała.
-Gdzie tak w ogóle mnie
zabierasz?- spytałam i wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem, bo
Megan na pasach otworzyła swoje okno i zrobiła coś w stylu zimnego
łokcia. Razem śmiałyśmy się z tego. Sama nie wiedziałam, że
ona jest zdolna do takich rzeczy. Chciała zrobić wszystko, żebym
była wesoła. To dużo dla mnie znaczy.
-Jedziemy się
zrelaksować, spodoba Ci się.- odpowiedziała i puściła mi oczko.
-No dobra, ale chociaż
kiedyś tam byłam?- zamknęłam okno i ściszyłam radio, bo
piosenka już się skończyła.
-Nigdy tego nie
próbowałaś, ale uwierz mi, spodoba Ci się.- uśmiechnęła się i
skręciła w jakąś mniej tłoczną uliczkę.
Jechałyśmy tak jeszcze
chwile aż w końcu dziewczyna zatrzymała samochód na parkingu.
Zamknęłam drzwi i poszłam za przyjaciółką. Po kilku minutach
dziewczyna zatrzymała się z promiennym uśmiechem. Zerknęłam na
nią, a następnie na miejsce, przy którym stałyśmy.
-Shisha bar?- spytałam z
zadziornym uśmiechem.
-Dokładnie tak, chodź.-
uśmiechnęła się pewnie do mnie i pociągnęła mnie za rękę w
stronę wejścia. Klimat tego miejsca był niesamowity. Podeszłyśmy
do baru i Megan zamówiła jeden stolik. Mężczyzna zlustrował nas
wzrokiem i uśmiechnął się grzecznie, a po chwili zaprowadził nas
na koniec pomieszczenia. Usiadłyśmy przy stoliku z przygotowaną
już shishą. Rozglądnęłam się kilka razy i zauważyłam, że
było tu sporo ludzi. Najwidoczniej wród nastolatków to coś
normalnego i to tylko ja tego nie próbowałam. Cało to miejsce było
zadymione, ale nie przeszkadzało mi to w ogóle. Zapach, który się
unosił był niesamowity, to coś w stylu ogródka z owocami i miętą.
Ludzie brali do ust rurkę i wypuszczali gęsty dym. Zajebiście mi
się to podobało. Usiadłyśmy z Megan przy stole i czekałyśmy na
tego kelnera, żeby uszykował nam resztę potrzebnych rzeczy. Moja
przyjaciółka najwidoczniej sama była podekscytowana, bo stukała
swoimi długimi paznokciami niecierpliwie o stół. Rozglądałam się
dalej po sali i stwierdziłam, że to wygląda cholernie seksownie
jak chłopak wypuszcza powoli dym. Niektórzy nawet robili różne
kółka. Cholera, czemu ona mnie tu wcześniej nie zabrała. Z
zamyślenia wyrwał mnie ten chłopak, który przyniósł nam
węgielki. Przyznam, że się na tym kompletnie nie znam, więc z
ciekawością przyglądałam się temu, co robił młody chłopak.
-Często tu
przychodzicie?- spytał i zerknął na mnie, a potem na Megan.
-Właściwie to ja jestem
tutaj pierwszy raz.- odpowiedziałam i spojrzałam na przyjaciółkę.
-Ja już kilka razy
odwiedziłam to miejsce.- uśmiechnęła się do niego delikatnie.
-Pytam, bo jeszcze nigdy
was tu nie widziałem, a to dziwne, żebym nie zapamiętał tak
pięknych dziewczyn.- powiedział, a ja od razu przewróciłam oczami
na tą tanią próbę podrywu. Całe szczęście tego nie widział i
dalej robił coś w shishy.
-Długo tu już
pracujesz?- przerwała ciszę moja najlepsza przyjaciółka.
-To bar mojego wujka, więc
w sumie od jakiegoś roku. Jak skończyłem studia to przyszedłem
tutaj.- odparł i puścił jej oczko, co było dla mnie żenującym
widokiem. No kurde, moja przyjaciółka i chłopak, który używa na
podryw najgorszego tekstu.
-O, to fajnie.-
uśmiechnęła się słodko, a ja tylko parsknęłam cicho śmiechem.
Najwidoczniej się jej spodobał.
-Węgielki już powinny
się rozgrzać, a melasa jest o smaku malinowym.- przeczesał włosy
i zerknął na mnie.
-Okej,
dziękujemy.-mruknęłam słodko i posłałam mu swój najlepszy
uśmiech, widziałam minę Megan i od razu chciałam wybuchnąć
śmiechem. Udawałam ją i tak bardzo mnie to bawiło.
-Nie ma sprawy, jakbyście
coś potrzebowały to wiecie gdzie mnie szukać.- uśmiechnął się
ostatni raz i obrócił się na pięcie. Odprowadziłam go wzrokiem
aż do momentu jak stał znowu przy barze. Uśmiechnęłam się i
przerzuciłam wzrok na przyjaciółkę. Patrzyła na mnie i
widziałam, że chce jej się śmiać.
-Co to miało znaczyć?-
parsknęła.
-Nie no nic, po prostu
naśladowałam Ciebie.- zaśmiałam się.
-Boże, ja jestem tak
przesadnie słodka?- spytała i sięgnęła po rurkę.
-Zdarza Ci się.-
powiedziałam i również sięgnęłam po rurkę od shishy. Sama nie
wiem jak to się nazywa, jestem tutaj pierwszy raz i w sumie nigdy
nie interesowało mnie palenie czegokolwiek.
Obserwowałam Megan i po
chwili z jej ust wydobył się seksownie gęsty dym.
-Wow...-szepnęłam, a
dziewczyna od razu zachichotała.
-Sama spróbuj.-
powiedziała śmiało.
Zaśmiałam się i
pociągnęłam odważnie. Po chwili wypuściłam również dym. To
smakowało zajebiście. Nie wiem kiedy coś mi się ostatnio tak
podobało.
-To jest genialne.-
szczerze przyznałam.
-Mówiłam? Wiedziałam,
że Ci się spodoba.
Uśmiechnęłam się do
niej i teraz próbowałam różnych kombinacji z tym. Dym
wypuszczałam powoli, delektowałam się przy tym smakiem. Chłopak,
który wcześniej nam przygotował wszystko wyjrzał zza baru i
posłał w naszą stronę uśmiech. Ludzi było coraz więcej, a ja
zrelaksowałam się tak, że teraz już leżałam na tej kanapie.
Śmiałyśmy się z Megan i wspominałyśmy różne zabawne sytuację.
Ten wieczór był naprawdę idealny. Nauczyłam się nawet robić
kółeczka z dymu. Z pewnością odwiedzę to miejsce jeszcze nie raz.
Ten sam chłopak podszedł do nas z kartą.
-Tak w ogóle to Ryan
jestem.- podał Megan, a następnie mi dłoń. Przedstawiłyśmy mu
się również i przeglądnęłyśmy kartę. Były tam same drinki i
inne napoję.
-Ja prowadzę, więc
poproszę wodę z cytryną, a Ty Katy?- spytała Megan. Podniosłam
głowę znad karty i spojrzałam na nią. Bardzo rzadko zdarza mi się
pić, a tym bardziej w miejscu publicznym. Zdziwiło mnie to, że
mogłam tu swobodnie zamówić alkohol, bo przecież jeszcze nawet
nie byłam pełnoletnia. Zerknęłam na Ryan'a i nie widać było po
nim, żeby miał coś przeciwko. Może nie miał pojęci, że nie
mogę jeszcze pić.
-Poproszę drinka z
numerem siedem.- uśmiechnęłam się pewnie i wskazałam na drinka.
-Oczywiście, już
podaję.- zabrał karty i ruszył w drugą stronę.
Megan patrzyła na mnie
dumnie z tym swoim zadziornym uśmiechem.
-Ty bardzo byś chciała
coś wypić?- spytałam.
-Może, a czemu?-
przerzuciła na druga stronę włosy.
-No, bo jak teraz
prowadzisz i nie możesz, to potem można wypić coś u mnie.-
mruknęłam i zabawnie poruszyłam brwiami. Megan zaczęła się
głośno śmiać, bo pewnie wyglądałam komicznie. Ludzie obrócili
się w naszą stronę, a ja nerwowo przegryzłam wargę.
-Ciszej.-zaśmiałam się.
-To jak?- dodałam,
-Podoba mi się ta twoja
nowa strona, Katy.-parsknęła i zrobiła śmieszną minę.
-Dobra, dobra. Ciesz się,
a nie.
Podszedł do nas po chwili
Ryan i postawił na stół zamówione wcześniej napoje.
-Dziękujemy.- mruknęła
znów tym słodkim głosem, Megan. Ryan zaśmiał się przez to razem
ze mną, a ona się uroczo zarumieniła.
-Księżniczko, słodko
się rumienisz.-powiedział naśladując jej słodki głos, na co
teraz w trójkę wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
-Nie rób tego więcej.-
powiedziałam i otarłam łzy, które pojawiły się przez to
rozbawienie.
Ryan śmiał się dalej i
wrócił już do swojej pracy. Kiwałam głową dalej z tego
wszystkiego i upiłam trochę podanego wcześniej drinka. Był on
mocny, ale chłopak chyba pomyślał i dał mi trochę mniej wódki.
-Smakuje?- uśmiechnęła
się.
-Zajebisty jest.
-Widzę, że się
wyluzowałaś.
-Tak, dzięki Megan.-
powiedziałam i wstałam.
-Gdzie Ty idziesz?-
spytała.
-Zobaczysz.-
odpowiedziałam.
Kierowałam się w stronę
baru gdzie z daleka widziałam już Ryan'a.
-Słuchaj, jest możliwość
zamówienia piosenki?- spytałam i oparłam się jedną ręką o
blat.
-Dla Ciebie wszystko.-
zaśmiał się i podszedł do komputera.
-Dzięki, to będzie
Rihanna- What's My Name-ft. Drake.-przegryzłam wargę i rozglądnęłam
się na boki. Przy stolikach siedziało dużo chłopaków, którzy
mnie obczajali ze swoich miejsc. Parsknęłam śmiechem przez to i
obróciłam się spowrotem do chłopaka.
-Zaraz po tej piosence
będzie, na twoje życzenie, Katy.- powiedział seksownie i muszę
przyznać, że był całkiem przystojny. Można powiedzieć, że
nawet w moim typie.
-Jeszcze raz dzięki.-
obróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę przyjaciółki,
która w tym momencie wypuszczała dużo dymu z ust.
-Gdzie byłaś?- spytała
ze zdezorientowaną miną.
-Zaraz,
spokojnie.-zachichotałam i wzięłam do ręki drinka upijając go
przy tym.
Palenie shishy sprawiało
mi coraz większą przyjemność i mogłam sama przyznać, że różne
rzeczy związane z dymem wychodziły mi coraz lepiej. Uśmiechnęłam
się do dziewczyny od razu jak usłyszałam początek piosenki, którą
zamówiłam. Ona od razu zaczęła nucić z promiennym uśmiechem.
Zerknęła na mnie i zobaczyła, że znacząco się do niej szczerzę.
-To twoja sprawka?-
zaśmiała się.
-Tak jest!- krzyknęłam i
zaczęłam śpiewać. Dziewczyna nawet nie czekała i od razu nuciła
ze mną.
Ludzie patrzyli na nas,
śmiali się, a niektórzy nawet śpiewali z nami. Ten wieczór
poważnie był idealny. Skończyłam drinka i odsunęłam od siebie
szklankę. Naprawdę bardzo rzadko piłam, więc alkohol w mojej krwi
dawał już jakiś znak. Ryan podszedł do naszego stolika, uśmiechał
się tak szeroko, że mogłam zobaczyć prawie wszystkie jego zęby.
Zaśmiałam się i zamówiłam to samo, co wcześniej. Megan puściła
do mnie oczko i widziałam, że jest teraz wyluzowana tak jak ja.
Wypuściłam dym na blat stołu i powstał tak jakby dywan. Było już
po dwudziestej drugiej, a w barze robiło się coraz tłoczniej.
Niektórzy nawet już pod wpływem alkoholu wychodzili na środek i
tańczyli. Podobało mi się to, bo Ryan przyniósł mi drugiego
drinka i sama robiłam się trochę pijana.
Głośna muzyka wypełniła
bar, a mi nie przeszkadzało to w żadnym stopniu. Megan też dobrze
się bawiła, a nawet nic nie piła. W jednym momencie naszedł mnie
taki spontaniczny pomysł, który na trzeźwo bym szybko odrzuciła.
Wstałam i pociągnęłam przyjaciółkę na parkiet. Tańczyłyśmy
w seksowny sposób, a wokół nas zaczęli tańczyć chłopcy. Byli w
naszym wieku lub może kilka lat starsi. Poczułam rękę, która
zatrzymała się na moich biodrach. Obróciłam się i zobaczyłam
przystojnego bruneta, który miał maksymalnie dwadzieścia lat.
Ocierał się o mnie i ruszyliśmy się w rytm muzyki. W znaczący
sposób zjechałam trochę niżej i sama byłam w szoku. Nigdy bym
czegoś takiego nie zrobiła, to alkohol mi dodał odwagi. W takim
momencie ma się wszystko w dupie i chcę się po prostu dobrze
bawić. Megan tańczyła z jakimś innym chłopakiem w bardzo podobny
sposób. Owinęłam ręce wokół szyi chłopaka i odchyliłam głowę
śmiejąc się. On pocałował mnie za uchem i mruknął coś
seksownie. Poczułam od razu jego zajebiste perfumy, które bardziej
mnie nakręciły. Odwróciłam się do niego przodem i zawiesiłam mu
ręce na szyi. On od razu położył delikatnie dłonie blisko mojego
tyłka. Tańczyliśmy tak jeszcze kilka minut do jakiejś piosenki,
którą znałam z radia. Chłopak był wysoki, więc pochylił się
nade mną i szepnął mi do ucha swoje imię. Jai. To zajebiste imię,
ale wątpię, żebym je zapamiętała. Również mu się przedstawiłam
i on się tylko do mnie uśmiechnął. Po kilku minutach czułam, że
chcę mi się już pić i przeprosiłam, Jai'a. Poszłam z Megan już
do stolika i powoli się zbierałyśmy. Wzięłam kilka chmur i
poprosiłam Ryan'a o rachunek. Megan śmiała się z moich żartów i
podała swój numer chłopakowi. Ryan powiedział, że zadzwoni jutro
po pracy. Zapłaciłyśmy i szybko wyszłyśmy chowając się w
tłumie ludzi. Może to wredne, ale nie chciałam, żeby ten Jai mnie
zobaczył. To był tylko taniec po alkoholu, dla mnie to nic nie
znaczyło. Wsiadłyśmy do jej samochodu i przyjaciółka
najwidoczniej śmiała się ze mnie. Chyba wcale jej się nie dziwię.
Robiłam głupie miny i co najważniejsze zapomniałam i się
wyluzowałam. Miałam naprawdę dobry humor. Zapięłam pasy i
ruszyłyśmy w kierunku domu. Megan zatrzymała się w sklepie po
drodze po jakiś alkohol. Szykowała się naprawdę dobra impreza.
Hej! Z góry przepraszam,
że rozdział tak późno, ale wcześniej nie mogłam go napisać, a
teraz aktualnie jestem nad jeziorem. Jakoś udało mi się go ogarnąć
i dodać, więc już mi lepiej, ufff! Przepraszam za wszystkie błędy,
a było ich pewnie dużo.
Jestem trochę zmęczona
i w sumie tego nie sprawdzałam dokładnie.
Dzięki za jakieś 1,500
wyświetleń, proszę komentujcie jeśli czytacie!
Kocham was, misie.