wtorek, 8 kwietnia 2014

2. Note me.



Katy


Stałam w miejscu. Zack przyglądał się mi uważnie, pewnie szukając odpowiedzi na pytanie. To był on. To ten sam chłopak, co jeszcze godzinę temu stał obok mnie i zachowywał się jak facet moich marzeń. Oczywiście nie wyobrażałam sobie nic, ale pomarzyć zawsze można, prawda? Nie oszukujmy się, nigdy nie widziałam tak seksownego, przystojnego, a zarazem tajemniczego chłopaka. Sama skarciłam się za to, że myślałam o nim w ten sposób w tej sytuacji. 
-Katy, czy to jes....- z zamyśleń oderwał mnie Zack.
-Nie, to nie jest on, chodźmy dalej.- okłamałam go, żeby jak najszybciej odejść..
-Okej, pytam tylko. Przed chwilą chyba nad czymś intensywnie myślałaś..- niepewnie powiedział te słowa. Pewnie bał się, że się obrażę za to, że mi się przyglądał.
Tak jakby była to dla mnie nowość. Nie zrozumcie mnie źle, ale Zack nie ukrywa w ogóle tego, że coś do mnie czuję i jego obserwowanie mnie to dla mnie już codzienność. 


Odeszliśmy spory kawałek od miejsca, w którym siedział szatyn. Chciałam znaleźć Megan i chyba wrócić do domu. Ta impreza była dla mnie już skończona. Straciłam humor, tak po prostu.. było mi dziwnie po tym co zobaczyłam. Nie znałam nawet jego imienia, a poczułam coś.. czego sama nie potrafiłam w sumie opisać.
-Posłuchaj, to ja może poszukam Megan, może idź się napić czy coś, nie będziesz ze mną latał po całym domu.- powiedziałam to Zack'owi całkiem szczerze. Dziwnie mi było, że traci imprezę dla mnie.
-Jesteś pewna?- zapytał, a po jego oczach mogłam stwierdzić, że jest lekko wstawiony.
-Tak, dam sobie radę, jestem dużą dziewczynką.- zaśmiałam się i otrzymałam od niego za to szeroki uśmiech.
-Dobrze, jakbyś coś potrzebowała to wystarczy, że zadzwonisz.- powiedział cholernie poważnie blondyn.
Rozeszliśmy się. Poszłam już w stronę drzwi, wyciągnęłam swój telefon i wybrałam numer do przyjaciółki. Rozglądnęłam się jeszcze kilka razy i muszę przyznać, ten dom był ogromny.
-Megan, odbierz ten telefon..- powiedziałam cicho do siebie.
Czekałam aż dziewczyna odbierze i usłyszę ten jej uroczy głos. Ale nic, niestety. Zadzwoniłam do niej jeszcze kilka razy lecz jak widać.. bez efektów.
Postanowiłam, że wyjdę na świeże powietrze, bo miałam powoli dosyć tłoku i większość gości była pijana. 
Kiedy wyszłam, zimne powietrze otuliło moja skórę. Automatycznie przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Podeszłam do ławki kawałek od domu i usiadłam sobie na niej wygodnie. Otuliłam się swetrem, dziękując za to, że go wzięłam. Sprawdziłam godzinę na telefonie zastanawiając się, co ja mam teraz ze sobą zrobić. Chciałam już być w domu, wziąć gorący prysznic i położyć się do mojego ciepłego łóżka. Nie mogłam zostawić tutaj Megan, bo sama nie ma jak wrócić, a umówiłyśmy się, że zostanie u mnie na noc. Cały czas przypominałam sobie przystojnego szatyna. Chciałam wyrzucić go z mojej głowy, ale nie wychodziło mi to specjalnie dobrze. Myślę o nim od kiedy mnie obronił. Jestem naiwna. Nabrałam się na tego słodkiego, miłego i troskliwego chłopaka. Katy, stwierdzam, że jesteś nominowana na idiotkę roku. Myślałam jeszcze trochę nad tym wszystkim, ale moją uwagę przykuła awantura, która toczyła się pod schodami. Było ciemno, więc nie mogłam dostrzec kto to był. 
-Jak ja mogłam być taka głupia, żeby nabrać się na tą twoją pieprzoną grę.- damski głos wypowiedział te słowa z taką nienawiścią, że dostałam gęsiej skórki.
-Oj, maleńka.. musiałaś być bardzo głupia, bo ja nawet nie musiałem w nic grać.- odpowiedział męski i trochę znajomy mi głos.
-Jesteś popieprzony.- dziewczyna mówiła, a ja mogłam się domyślić, że ta nienawiść w niej rosła.
-Wystarczy. Skończ pierdolić i powiedz mi chociaż coś co mnie interesuję, nie przyszedłem tutaj chyba na marne.- powiedział chłopak, a ja czułam, że uśmiecha się bezczelnie.
-Przyszedłeś tu, bo chcę Ci powiedzieć o swoim planie.- dziewczyna dodała już trochę pewniej.
-Jakim do kurwy nędzy planie?- zapytał.
-No wiesz, chcę powiedzieć wszystkim, że ten twardy Justin ma jednak jakieś słabości- odpowiedziała śmiejąc się ironicznie na końcu.
W tym momencie usłyszałam jedynie mocne uderzenie w garaż i syknięcie dziewczyny. 
O mój boże.


___________________________________________________________________________________

Cześć! Jak widać drugi rozdział już jest :) Chciałabym was poprosić o komentarz jak przeczytacie już rozdział, to dla mnie bardzo ważne.


tt: @purpleslivka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz