poniedziałek, 7 kwietnia 2014

1. Welcome to new life.


1. Just wait for him


Katy


Byłam prawie gotowa do wyjścia, musiałam tylko poprawić włosy i pomalować usta swoim ulubionym błyszczykiem. Lubiłam takie dni jak dzisiejszy, nie martwiłam się tym co powiem rodzicom, bo byłam sama w domu na ten weekend. Kończąc związywać swoje włosy w niedbały kucyk, wstałam i wyciągnęłam z szafy sweter, który ubiorę jak zrobi się chłodno. Z tego wszystkiego zapomniałam zadzwonić do Megan, wyciągnęłam swojego iphone'a i wybrałam numer.
-Katy? Całe szczęście, już myślałam, że nie zadzwonisz!- wykrzyczała mi do telefonu przyjaciółka i mogłam poznać po jej głosie, że była podekscytowana.
-Zapomniałam zadzwonić, ale jestem już gotowa.- zaśmiałam się do telefonu.
-To wyjedź już po mnie, jestem przygotowana na dzisiejszą zabawę.- po tych słowach bez trudu domyśliłam się, że czeka już przy drzwiach podekscytowana jak nie wiem co.
Szybko się pożegnałam z dziewczyną i schowałam do torebki telefon biorąc kluczyki od samochodu z biurka. Dzisiejszy wieczór zapowiadał się tak jak inne domówki u ludzi z naszej szkoły. Razem z Megan jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i dzisiejszy wieczór miał być zapamiętany przez nas na długo. 

**

Dojechałyśmy już razem na miejsce. Imprezę organizował jakiś chłopak z naszej szkoły, którego imienia tak naprawdę nie znałam. Wiedziałam tylko, że pewnie będzie cała nasza szkoła i ludzie, którzy po prostu usłyszeli o tej domówce. Wysiadając z samochodu bez problemu usłyszałam głośną muzykę, szybko spojrzałam na Megan i powiedziałam:
-Gotowa na świetną zabawę tej nocy? 
-Oczywiście, zawsze i wszędzie w twoim towarzystwie.- powiedziała, udając przy tym śmiertelnie poważną, co trochę mnie rozbawiło.
-Dobra, więc zaczynajmy.- powiedziałam do niej z uśmiechem na twarzy.

Weszłyśmy pewnym krokiem do domu bez żadnego pukania. Muzyka grała tak głośno, że chyba nie miałoby to sensu. Rozglądnęłam się i szczerze mówiąc? Byłam pod wielkim wrażeniem, dom był przepiękny, ludzi było tak dużo, że ciężko było zatrzymać w ogóle gdzieś wzrok i wyglądało, że się dużo nie spóźniłyśmy, bo prawie nikt nie był wstawiony. No właśnie, prawie.
-Cześć, może chciałabyś spędzić ze mną ten wieczór?- powiedział chłopak nie ukrywając w ogóle tego, że był pijany.
-Nie, dziękuje. Teraz możesz dać mi spokój.- powiedziałam na jednym tchu po tym jak chłopak położył rękę na moim pasie.
-Oj, Shawty... nie bądź taka, rozluźnij się.- chłopak wybełkotał te słowa przy moim uchu, a na moim ciele pojawiła się nieprzyjemna gęsia skórka. 
-Daj jej spokój, nie rozumiesz co się do Ciebie mówi?- wtrąciła się Megan, najwidoczniej zdenerwowana tą całą sytuacją na początku imprezy. 
-Z Tobą nie rozmawiam i w sumie żadna mała suka nie będzie mi mówić co mam robić.- brunet dodał na jednym tchu po czym przyciągnął mnie nachalnie do siebie.
Nie wiem czego chciał i co mu zrobiłam, ale najwidoczniej miałam takie pieprzone szczęście. Po kilku sekundach poczułam jak ktoś odepchnął gwałtownie chłopaka ode mnie. 
-Co do cholery..- wypowiedział idiota, który wcześniej mnie obejmował.
-Nie rozumiesz jak dziewczyna mówi, żebyś zostawił ją w spokoju?!- wysyczał wściekły szatyn w stronę obleśnego i natrętnego typa, którego dotyk czułam dalej na swoim ciele.
-Puść moją bluzkę i spierdalaj!- dosłownie przez zęby wybełkotał brunet, na co się wzdrygnęłam.
-Ostatni raz widzę twoje łapy na dziewczynie, która jasno Ci mówi, że tego nie chcę.- szatyn, wypowiedział te słowa spokojnie i wymierzył cios w stronę bruneta.
O mój boże, Katy, Ty zawsze musisz mieć kłopoty.
 Spuściłam głowę w dół przez lekkie zdezorientowanie. Nagle jednak poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu. 
-Nic Ci nie jest?- zapytał lekko zachrypnięty, ale miły głos.
Powoli podniosłam głowę do góry i spojrzałam na szatyna, który pomógł mi przed chwilą pozbyć się tego nieciekawego kolesia.
-Tak, to znaczy chyba..- odpowiedziałam powoli będąc dalej lekko zszokowana całą zaistniałą sytuacją.
-Nie zrobił Ci krzywdy?- zapytał jeszcze bardziej miłym głosem, na co ja delikatnie się uśmiechnęłam.
-Nie, jest wszystko w porządku, ja.. dziękuje, no wiesz, że mi pomogłeś..- zaczęłam jąkać się od razu gdy spojrzałam w jego karmelowe oczy.
-Nie ma sprawy.- uśmiechnął się łobuzersko i zaczął iść dalej znikając w tłumie ludzi.
Zostawił mnie tutaj taką. Nogi miałam dalej jak z waty po tym jak popatrzyłam w jego oczy. Nie wiem kim on jest, pierwszy raz go tutaj widzę i na dodatek..
-Katy! Haaloo.. ziemia do Katy!- zaczęła dosłownie krzyczeć zirytowana Megan.
-Kurdę, Megan nie krzycz mi do ucha..- wypowiedziałam te słowa bez żadnych emocji, chyba będąc dalej w szoku po tym wszystkim.
-Wiesz... wiesz kto to był, znasz tego szatyna co Cię obronił?- cicho szepnęła dziewczyna tak, jakby to była jakaś tajemnica. 
-Nie wiem kto to był, ale wiem, że nie zostawię tak tego i dowiem się tego tu na tej imprezie.- odpowiedziałam szybko, w głowie układając już swój plan.
Przyjaciółka spojrzała tylko na mnie z tym znanym mi już wyrazem twarzy 'Serio, Katy? Serio?' Ja tylko parsknęłam śmiechem ciągnąc blondynkę w kierunku parkietu. 
Miałam cholerną ochotę potańczyć. 

**

Tańczyłyśmy tak z Megan już dobrą godzinę, kilka razy podbiło do nas kilku chłopaków z czego się cieszyłam, bo byli naprawdę fajni, ale ciągle w głowie miałam tego przystojnego szatyna, który mnie obronił. Tak bardzo chciałam wiedzieć coś o nim, nawet fakt poznania jego imienia wydawał mi się bardzo interesujący. Muszę przyznać, że zaintrygował mnie tym jego nagłym pojawieniem się i zniknięciem. Był tak cholernie słodki. Kurwa, Katy, co Ty do cholery robisz.. myślisz o chłopaku, który pewnie już o tym zapomniał i bawi się dobrze na tej imprezie. Wiedziałam, że to głupie, ale kiedy postanowiłam, że będę coś mieć- musiałam to dostać. Ten chłopak był moim celem, chciałam wiedzieć o nim coś więcej. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie znajomy mi już tak dobrze głos.
-Katy, szukałem Cię tutaj od początku imprezy, jak się bawisz?- zapytał chłopak, po czym przytulił mnie i oblizał swoje wargi.
-Cześć, Zack.- uśmiechnęłam się słodko, co on szybko odwzajemnił.. -Bawię się dobrze, ogólnie ciekawa impreza i w sumie też kogoś szukałam.
Zack to chłopak, którego naprawdę lubię, ale problem tkwi w tym, że mu się podobam i on chyba tego nie ma zamiaru ukrywać ani zmieniać. Mimo, że był przystojny i lubiłam go tak szczerze.. wolałam zostać przyjaciółmi, nic do niego nie czuję.
-Szukałaś kogoś? Chciałbym usłyszeć, że to byłem ja, ale nie ma co się oszukiwać.- zaśmiał się szczerze blondyn.
-To nie byłeś Ty to fakt, ale byłabym wdzięczna jakbyś pomógł mi tej osoby szukać, Megan zniknęła mi z pola widzenia i chyba mi nie pomoże- odpowiedziałam, śmiejąc się delikatnie na końcu. 
Wiedziałam, że on lubił jak się uśmiecham i wiedziałam, że nie jest w stanie mi odmówić. No wiem co sobie teraz myślicie, wcale nie jestem egoistką, ja... po prostu wykorzystuję to, że mu się podobam. 
-Dobrze, kogo mam szukać?
Opisałam chłopakowi wygląd szatyna i miałam nadzieje, że razem go znajdziemy. Nie odpowiadałam Zack'owi na pytania typu 'Co Cię z nim łączy?' ponieważ nie chciałam wyjaśniać mu wszystkiego co się dzisiaj wydarzyło.
Po kilku minutach szukania, blondyn wskazał ręką w stronę stoliku, gdzie siedział poznany przeze mnie wcześniej chłopak. Momentalnie moje serce zaczęło szybciej bić, a oddech niekontrolowanie przyśpieszył.
-To on?- spytał mnie Zack.

___________________________________________________________________________________



Cześć wszystkim! Chciałabym powiedzieć, że pierwszy raz piszę ff i je publikuję, proszę piszcie w komentarzach czy mam to ciągnąć dalej i czy w ogóle nadaję się do pisania tego. Jeśli już przeczytałeś.. proszę zostaw komentarz.. 
ily xx




twitter: @purpleslivka 


3 komentarze: